2024/25 r.

Dorastać dwujęzycznie

Autorka: Nell Łach

Pierwszym językiem, który nabyłam, był polski. W domu mówiliśmy tylko po polsku, a dopiero w przedszkolu przyswoiłam sobie niemiecki z pomocą nauczycielek.

Już w młodym wieku byłam bardzo świadoma tego, jak ludzie postrzegali nas — rodzinę polskojęzyczną w Niemczech. Niestety, kiedy byłam dzieckiem, czasami wstydziłam się tego, szczególnie moich rodziców. Było mi głupio, gdy nauczyciele widzieli, że moi rodzice mają trudności z językiem niemieckim, a ja musiałam tłumaczyć niektóre rzeczy. Często czułam, że ludzie nas oceniają negatywnie, kiedy publicznie rozmawialiśmy po polsku.

Dorastając, miałam wielu przyjaciół polskiego pochodzenia i często rozmawialiśmy po polsku. Pewnego dnia nauczycielka to usłyszała, podeszła do nas i zakazała nam mówić po polsku w szkole. Z drugiej strony, w domu zabraniano nam z siostrą rozmawiać po niemiecku. Mimo to, gdy rodzice dostawali oficjalne listy, nagle oczekiwali, że jako dziesięciolatka napiszę odpowiedź po niemiecku – i to w języku urzędowym.

Niestety, w szkole miałam wiele niepotrzebnych kompleksów związanych z moim niemieckim. Ludzie śmiali się ze mnie, gdy czasem popełniałam błędy albo mówili, że mój niemiecki jest niby na poziomie B1, mimo że to mój język ojczysty. Nauczycielka skierowała mnie nawet do logopedy, ponieważ miałam trudności z wymową pewnego niemieckiego dźwięku. Wiem, że brzmi to dziwnie — przecież urodziłam się w Niemczech. Jednak dużo ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaki mocny wpływ to ma, gdy rodzina nie mówi w języku kraju, w którym się dorasta. Właściwie, już długo nie mieszkam u rodziców, czyli mówię na co dzień znacznie więcej po niemiecku niż po polsku, ale nadal widzę efekty dwujęzycznego dorastania w moim niemieckim.

Z drugiej strony, kiedy odwiedzałam rodzinę w Polsce, śmiano się z mojego niemieckiego akcentu i także z moich błędów. W obu krajach miałam poczucie, że ze względu na język nie należę w pełni do żadnego z nich.

Dorastanie w dwujęzyczności to jak podwójne życie. Przez całe dzieciństwo mój mózg musiał funkcjonować w dwóch językach, a ja ciągle przełączałam się z jednego na drugi. W szkole wszystko odbywało się po niemiecku, ale gdy wracałam do domu, czułam się jak w Polsce. Nagle nie byłam Nell, ale Nelką, a rozmowy, telewizja, książki i tak dalej były po polsku.

Dziś jestem dumna z tego, że mówię w dwóch językach, i widzę oraz bardzo doceniam zalety dwujęzyczności. Uważam, że to ogromny dar. Dzięki niej od małego znam dwa języki, których nie musiałam się nauczyć, i łatwiej jest mi opanować kolejne. Gdybym nie dorastała w dwóch językach, być może nigdy nie odkryłabym swojej pasji do nauki języków obcych.

  • Nell o sobie: Urodziłam się w Berlinie jako dziecko dwojga Polaków, dlatego polska kultura i język są ważną częścią mojej tożsamości. Obecnie studiuję filologię polską i rosyjską, ponieważ fascynują mnie języki słowiańskie. Nauka języków obcych to moja pasja.
9. Februar 2025 | Veröffentlicht von Jan Conrad | Kein Kommentar »
Veröffentlicht unter 2024/25 r., Polska nad Sprewą

Niemiecko-polskie media mniejszości 

Autorka: Sara

Gdy istnieje norma, istnieją zawsze grupy, które odróżniają się od tej normy. Tak też, kiedy przyjrzymy się ludności jednego kraju, składa się ona z większości i z jednej lub więcej grup mniejszości. Jako mniejszość określa się procentualnie mniejszą część ludności, która się odróżnia przez cechy osobiste lub kulturowe.

Często takie mniejszości tworzą bliską wspólnotę między sobą i nowe przekazy medialne, których treść kieruje się szczególnie do członków tych mniejszości.

Następnie przedstawię dwa takie niemiecko-polskie media dla mniejszości niemieckiej:

„Wochenblatt“ To jest gazeta śląska, która debiutowała w roku 1990 i do dziś działa. Ta gazeta była w roku powstania pierwszym medium dla mniejszości niemieckiej w Polsce. Zawiera ona jednojęzyczne artykuły po niemiecku lub po polsku, ale także dużo artykułów w formacie dwujęzycznym.

„Mittendrin“ To nazwa radia internetowego pod kierownictwem polsko-niemieckiego zespołu redakcyjnego  w Raciborzu na Górnym Śląsku. Ta stacja radiowa się 06.01.2006. Od tego czasu działa dla mniejszości niemieckiej jako portal informacyjny i kawałek ojczyzny z niemiecką muzyką.

Następnie przedstawię jeszcze dwa magazyny które mają  jako temat język polski i są pisane dwujęzycznie:

„Dialog“ Ten dwujęzyczny magazyn ukazał się po raz pierwszy w roku 1987; od tego czasu zespół redakcyjny z siedzibą w Berlinie zajmuje się takimi tematami jak rozwój niemiecko-polskiej społeczności i kultury polskiej. Magazyn  jest wydawany kwartalnie, to znaczy co trzy miesiące, można go kupić w Niemczech, ale także w Polsce.

„Polonus“ Tak się nazywa młody dwujęzyczny magazyn z siedzibą w Ostriz,  który po raz pierwszy ukazał się w roku 2020 i jest wydawany półrocznie w nakładzie 1000 egzemplarzy. Głównym tematem tego magazynu jest język polski.

6. Februar 2025 | Veröffentlicht von Simone Aglan-Buttazzi | Kein Kommentar »
Veröffentlicht unter 2024/25 r., Polska nad Sprewą

Melancholia i prawa obywatelskie

Autor: Simone Aglan-Buttazzi

Kino Krokodil w dzielnicy Prenzlauer Berg to kawałek Europy Środkowo-Wschodniej w Berlinie. Programowane tutaj są przede wszystkim filmy w językach słowiańskich z napisami. Wejście kina to mała przestrzeń wystawiennicza. Widać czarnego krokodyla na suficie, starą kabinę kinooperatora pełną radzieckich pamiątek i instalację artystyczną w formie ołtarzu dla Siergieja Paradżanova, legendarnego ormiańskiego reżysera urodzonego w Gruzji, którego filmy wciąż są dobrym przekładem poezji wizualnej.

W listopadzie szedłem do tego kina na film fabularny Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englera, Kobieta z…, polsko-szwedzką produkcję prezentowaną na Festiwalu Wenecji w 2023 roku. Film ten jest kroniką pięćdziesięciu lat z życia Andrzeja Wesołego, który stał się Anielą. Czasownik „stać się” jest jednak niepoprawny. W rzeczywistości tematem jest trwająca całe życie walka o bycie sobą, mimo oporu społeczeństwa i systemu politycznego. Aniela, mieszkająca w małym miasteczku (film nakręcono w Kłodzku), urodziła się w niewłaściwym ciele.

Jej osobista podróż rozgrywa się na tle zmieniającej się Polski, od ery Solidarności do turbokapitalizmu III Rzeczypospolitej. Aniela staje się coraz bardziej sobą, ale rzadko jest wesoła. Dominujący smutek – z kilkoma wyjątkami – jest moim zdaniem głównym problemem Kobiety z…, stylistycznie odmiennej od takich filmów jak Ciało (2015) czy Twarz (2017), które opowiadają o Polsce z mieszanką humoru i groteski. Film jest sabotowany przez stałe poczucie porażki.

Reżyserka uwielbia tematy, które w Polsce są kontrowersyjne. W imię… (2013) opowiada o homoseksualności w kościele, Twarz o pierwszym transplantacji twarzy na świecie, w cieniu ogromnego Chrystusa Świebodzińskiego. Narracja Kobiety z… dotyczy też sztucznych twarzy, w tym przypadku męskiej tożsamości płciowej Anieli, granej najpierw przez Mateusza Więcławka a następnie przez Małgorzatę Hajewską-Krzysztofik. Rolę jej żony Izy odgrywają Bogumiła Bajo (młoda Iza) i Joanna Kulig (dorosła). Miłość Aniely i Izy to serce filmu.Kobieta z… często wygląda na dzieło zrobione dla rynku międzynarodowego, w takim sensie, że historia jest zbyt skonstruowana, przykładowa. Brakuje jej magicznego, niesamowitego elementu innych filmów Szumowskiej i Englerta, ostatnio Śniegu już nigdy nie będzie (2020). Trochę więcej wizualnej poezji dobrze zrobiłoby temu bardzo realistycznemu filmowi, który próbuje odróżnić się od dokumentów Trans-misja (2008) Julie Land i Justyny Struzik oraz Trans-akcja (2010) Sławomira Grünberga i Katki Reszke. Kobieta z… jest jednak ważnym i odważnym świadectwem, potępiającym poważną próżnię legislacyjną w Polsce.

  • Simone o sobie: Urodziłem się w Bolonii, gdzie pod koniec lat 90 studiowałem nauki o komunikacji społecznej i mediach. Mieszkam w Berlinie od 2006. Pracuję jako tłumacz na własny rachunek i poza polonistyką studiuję bibliotekoznawstwo. Dla mnie nie ma nic piękniejszego niż pójście do kina – na film polski.
3. Februar 2025 | Veröffentlicht von Jan Conrad | Kein Kommentar »
Veröffentlicht unter 2024/25 r., Polska nad Sprewą