2024/25 r.

Metanol, emocje i rywalizacja

Autor: Eryk Kowalik

Żużel w Berlinie? Brzmi jak absurd, jak coś niemożliwego, a przecież to właśnie w stolicy Niemiec odbywały się wielkie zawody sportowe, to tu żyje pasja do rywalizacji, a sport jest niemalże religią. I właśnie dlatego jako kibic Falubazu Zielona Góra nie mogę się pogodzić z faktem, że w Berlinie, mieście tak otwartym na różne dyscypliny, tak chłonącym kulturę sportu, nie ma miejsca dla czarnego sportu. Jak to możliwe, że w metropolii o takiej skali nie istnieje żaden klub żużlowy? Że nie ma toru, na którym można byłoby organizować zawody? Że jeśli berliński kibic żużla chce poczuć zapach metanolu i usłyszeć ryk silników, musi wsiąść w samochód i przejechać setki kilometrów do Polski lub Landshut?

A przecież Niemcy nie są pustynią żużlową. W Landshut żużel ma się dobrze, Güstrow i Stralsund wciąż organizują zawody, a niemieccy zawodnicy od czasu do czasu pojawiają się nawet w polskiej lidze. To nie jest sport, który w Niemczech by umarł – on po prostu nigdy nie dostał tu odpowiedniej szansy na rozwój. Ale Berlin? Miasto, które w swoim DNA ma rywalizację, emocje i wielkie wydarzenia, powinno być naturalnym miejscem dla tego sportu. Patrząc na przeszłość, można wręcz powiedzieć, że Berlin już miał swoją szansę na żużlową historię – w 2001 roku odbyła się tu runda Grand Prix Niemiec,a sam Tomasz Gollob wygrał zawody na stadionie Friedrich-Ludwig-Jahn-Sportpark. A jednak nie było kontynuacji. Nikt nie podjął rękawicy, nikt nie pomyślał, że może warto ten sport tutaj rozwinąć. 

Jeszcze kilka lat temu istniał Wolfslake Falubaz Berlin, drużyna, która startowała w niemieckiej Bundeslidze. W tamtym czasie można było jeszcze mieć nadzieję, że coś się tu ruszy, że Berlin zrozumie, jak wielki potencjał kryje się w żużlu. Ale dziś? Nie ma po niej śladu. Nie ma drużyny, nie ma toru, nie ma wizji. Co więcej, brakuje nawet rozmów na ten temat, jakby w tym mieście nikt nie wierzył, że żużel mógłby tu zaistnieć na stałe.

A przecież wystarczy wyjść na ulicę i zobaczyć, jak bardzo Berlin kocha sport. Hertha i Union rywalizują o serca piłkarskich kibiców, koszykarze ALBA Berlin świętują sukcesy na parkietach, a Eisbären Berlin co sezon przyciągają tłumy na mecze hokejowe. Berlin organizuje maratony, wielkie turnieje, wyścigi. Więc czemu nie ma tu żużla? To pytanie, które wraca do mnie za każdym razem, gdy myślę o tym mieście. Nie mam wątpliwości, że gdyby tylko pojawiła się inicjatywa, Berlin mógłby stać się żużlową stolicą Niemiec. Jest tu odpowiednia infrastruktura – nawet jeśli nie ma toru, to jego budowa nie jest przecież niemożliwa. Jest ogromna baza potencjalnych kibiców – nie tylko Niemców, ale też Polaków, którzy w Berlinie mieszkają i pracują, a dla których żużel to część tożsamości. I jest wreszcie sportowa kultura, w której każdy, kto wniesie coś nowego, ma szansę na sukces. Wyobrażam sobie turniej na 25-tysięcznym stadionie, międzynarodowe gwiazdy, tysiące kibiców z flagami w rękach. Widzę, jak na trybunach zasiadają fani z Polski i Niemiec, jak w Berlinie rodzi się nowa sportowa tradycja, jak w końcu ktoś mówi: tak, to ma sens. Bo przecież ma. Tylko nikt jeszcze nie odważył się tego zrobić. Może czas to zmienić? Może w końcu ktoś w Berlinie spojrzy na żużel inaczej – nie jak na egzotyczną ciekawostkę, ale jak na sport, który może stać się częścią tego miasta? 

A może właśnie Ty masz pomysł, jak przekonać Berlin, że warto? Czekam na Twój komentarz!

  • Eryk o sobie: Urodziłem się w Polsce i od zawsze fascynowało mnie odkrywanie nowych miejsc. Podróże to dla mnie nie tylko sposób na poznawanie świata, ale także na rozwój i zdobywanie nowych doświadczeń. Uwielbiam poznawać inne kultury, ludzi i ich historie, bo każda podróż wnosi coś wyjątkowego do mojego życia. Studiuję germanistykę oraz języki słowiańskie, ponieważ fascynuje mnie różnorodność języków i ich wpływ na kulturę.

24. Februar 2025 | Veröffentlicht von Jan Conrad | 1 Kommentar »
Veröffentlicht unter 2024/25 r., Polska nad Sprewą
Verschlagwortet mit , ,

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Autor: Maks Kowalska

Święta Bożego Narodzenia są dla wielu kultur też czasem pomocy dla tych, co mają gorzej. Tak powstała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (WOŚP), filantropijna fundacja, której celem jest ratowanie żyć chorych osób, szczególnie dzieci. Co roku wybiera się konkretny cel medyczny, na który są zbierane pieniądze. 

Trzeciego stycznia 1993 r. odbył się pierwszy koncert w Warszawie, gdzie uzbierano 3.773.443,38 PLN na ”choroby serca najmłodszych pacjentów” i kupiono szpitalom między innymi kardiomonitory, inkubatory, defibrylator, respirator itd. Od tej pory odbywa się WOŚP co roku w Polsce, ale też w innych krajach są organizowane zbiorki pieniędzy w jej imieniu, w Berlinie już od kilkunastu lat. 

W tym roku odbył się 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas którego artyści grali dla onkologii i hematologii dziecięcej; tegorocznym motywem było bezpieczeństwo i zdrowie dzieci. Berliński finał WOŚP odbył się w sobotę, 25.1.2025, poprzedzając niedzielne wydarzenia w Polsce. W sumie zebrano w tym roku 178.531.625 PLN, czyli w przeliczeniu 42.710.120,65 EUR! 

Impreza w Berlinie składała się z dwóch części: pierwsza dziecięca z balem karnawałowym i malowaniem twarzy oraz druga artystyczna z występami artystów jak między innymi „Polenpapa” (Mateusz Stach), „Duxius” albo „Wszyscy Byliśmy Harcerzami”. Dodatkowo odbywają się aukcje z najróżniejszymi nagrodami, jak nauka jazdy konnej, filiżanka z Ambasady Polskiej w Berlinie, podwójne zaproszenie na koncert „Dzień Kobiet” w Admiralspalast i wiele, wiele więcej, wszystko na dobry cel pomocy! 

WOŚP żyje z pomocy wolontariuszy, którzy pomagają zebrać pieniądze, chodząc z kubkiem lub oferowaniem swoich usług na aukcji albo i graniem muzyki jako artyści! Na pewno będą też w następnym roku szukać pomocników – a co jest bardziej wdzięczne niż pomaganie innym?

WOŚP na Facebooku: https://www.facebook.com/wosp.berlin

  • Maks o sobie: Urodziłem się w Warszawie i wyjechałem z rodzicami do Monachium, kiedy miałem pięć lat. W domu mówiliśmy tylko po polsku – mama wprowadziła taką zasadę. Dzięki temu miałem okazję zdania egzaminu maturalnego w języku polskim, co pozwoliło mi utrzymać połączenie z moimi polskimi korzeniami. Obecnie studiuję literaturę niemiecką oraz polonistykę – łączy to moje dwa największe zainteresowania.