2023 r.

Szaman w Berlinie

Autor: Simone Aglan-Buttazzi

W Polsce lat 70. rozwinęło się tak zwane kino moralnego niepokoju. Filmy Zanussiego i Kieślowskiego stanowiły nowość, ponieważ krytykowały reżim w sposób pośredni, stawiając pytania etyczne w kontekście codzienności. W filmie Barwy ochronne (1976) Krzysztof Zanussi opisuje relacje władzy w świecie akademickim. Kontekst bukoliczny kolonii letniej kontrastuje z napięciem etycznym. Dzieło Krzysztofa Kieślowskiego Amator (1978) opowiada o kinofilii – wstawiając nawet całą scenę z wyżej wymienionego filmu Zanussiego – i jednocześnie pokazuje, że wolność słowa to tylko marzenie.

Andrzej Żuławski formalnie nie należał do tej grupy zaangażowanych filmowców, a jednak władze zablokowały zarówno premierę jego filmu Diabeł (1972), jak i realizację kolosu fantastycznonaukowego Na srebrnym globie, ekranizacji powieści Jerzego Żuławskiego. Ten wydany dopiero w 1988 roku film to dystopia, którą można interpretować na wiele sposobów. Nawet politycznie.

Do kolejnego projektu Żuławski udał się do Berlina Zachodniego wraz z francuską aktorką (Isabelle Adjani) i australijskim aktorem (Sam Neill). Opętanie to horror psychologiczny o kryzysie małżeństwa. Napisany wspólnie z Fredericem Tutenem, Possession (tak brzmi tytuł międzynarodowy) jest pełny niepokojących scen. W jednej z nich Adjani błąka się na stacji metra Platz der Luftbrücke, krzyczy i szaleje. Okazuje się również, że potworna istota stworzona przez Carlo Rambaldiego (renomowanego eksperta od efektów specjalnych, np. E.T.) mieszka na Kreuzbergu, rzut kamieniem od muru. To ośmiornicopodobne stworzenie uwodzi główną bohaterkę i popełnia liczne morderstwa. Opętanie to film, którego nie da się sklasyfikować.

Żuławski interesował się Berlinem jako miejscem tajemniczym, sceną zupełnie irracjonalnej opowieści. Podobnie jak w przypadku science fiction, reżyser bierze gatunek – bardzo modny wówczas horror – i przepisuje go w kluczu „szamańskim”. Nic nie ma sensu, ale historia wzbudza silne emocje.

Film brał udział w konkursie w Cannes w 1981 roku, czasie przełomowym w historii Polski. Wszyscy mówili o Solidarności. Andrzej Wajda zdobył Złotą Palmę za Człowieka z żelaza, film polityczny – nieoficjalną kontynuację Człowieka z marmuru (1976) – w którym wystąpił także Lech Wałęsa. Po czterdziestu latach Opętanie jest klasykiem, podczas gdy Człowiek z żelaza wydaje się jedynie schematycznym komentarzem do ówczesnej atmosfery. Rozedrgany i zdesperowany Berlin sfilmowany oczami polskiego reżysera przeżywającego kryzys ze swoim krajem do dziś robi wrażenie. Opętanie zdaje się chcieć pokazać nam za pomocą metafor prawdziwe oblicze podzielonego miasta i kraju, Polski, która wkrótce doświadczy koszmaru stanu wojennego. W Warszawie albo w Łodzi nie było już miejsca na kino „moralnego niepokoju”. Polska sztuka musiała znowu emigrować.

  • Simone o sobie: Urodziłem się w Bolonii, gdzie pod koniec lat 90 studiowałem nauki o komunikacji społecznej i mediach. Mieszkam w Berlinie od 2006. Pracuję jako tłumacz na własny rachunek i poza polonistyką studiuję bibliotekoznawstwo. Dla mnie nie ma nic piękniejszego niż pójście do kina – na film polski.

Polski sklep w Berlinie

Autorka: Julia Syrocki

W Berlinie mieszka dużo Polaków, którzy gotują polskie potrawy i lubią jeść typowo polskie smakołyki. Można z Berlina pojechać do Słubic na duży rynek i tam zrobić zakupy spożywcze. Ten rynek jest bardzo popularny i dużo ludzi z Niemiec tam jedzie kupować jedzenie i odzież. Jednak jedzie się półtorej godziny w jedna stronę, czyli minimum trzy godziny się siedzi w samochodzie. Gdybyśmy to robili co tydzień,  tracilibyśmy dużo czasu na jeżdżenie i dużo pieniędzy na paliwo.

Mamy też możliwość dostać polskie artykuły spożywcze w Berlinie, ponieważ istnieją polskie sklepy. Te sklepy sprzedają produkty z Polski, które zostają przewożone do Berlina. Są to produkty zapakowane jak czipsy, pasztetówki i przyprawy albo świeże ciasta, mięso i sery. Można też dostać polskie gazetki i czasami jest możliwość zamawiania tortów na przykład na urodziny albo chrzciny.

Te sklepiki są często dość małe i pracują tam ludzie, którzy umieją mówić po polsku, i to jest ważne, ponieważ większość klientów to Polacy. Oczywiście nie ma dużo wyboru w takich małych sklepach, ale można dostać główne polskie rzeczy. Zwłaszcza na święta te sklepiki są pomocne, ponieważ można tam dostać barszcz i uszka na wigilię albo białą kiełbasę na Wielkanoc. Jednak radzę już wcześniej pójść i zamówić kilka lasek kiełbasy i innych podstawowych rzeczy na święta, ponieważ wtedy ludzie szybko je wykupują.

Negatywnym aspektem tych sklepów jest, że są dość drogie i płaci się dużo więcej za produkty niż w Polsce.

W dzisiejszym czasie nawet w normalnych niemieckich sklepach jak Edeka można dostać kilka polskich produktów, ponieważ mają często mały kąt z rzeczami z innych krajów.

Na koniec można powiedzieć, że te sklepy polskie są wśród Polaków znane i chętnie odwiedzane, jednak tylko na małe zakupy, jak się chce coś typowo polskiego. Zwykłe zakupy robi się dalej w niemieckich sklepach, ponieważ jest tam taniej i ma się więcej wyboru.

  • Julia o sobie: Urodziłam się w Berlinie, ale moja rodzina pochodzi z Polski. Mówię już od małego po polsku i bardzo chętnie jeżdżę tam do rodziny albo zwiedzam polskie miasta, w których jeszcze nie byłam. Na Uniwersytecie Humboldtów studiuję polonistykę i anglistykę, ponieważ oba języki mi się bardzo podobają.
9. Juli 2023 | Veröffentlicht von Jan Conrad | Kein Kommentar »
Veröffentlicht unter 2023 r., Polska nad Sprewą
Verschlagwortet mit ,